sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział I



Ciemność. Tylko tyle widziałam. Strach. Tylko tyle czułam. Stałam niepewnie, na lekko rozstawionych nogach, przygotowując się do najważniejszej walki mojego życia. Jestem Felicia i mam 17 lat. Jestem posłanką diabła. Tak. Tego diabła. Porywałam, torturowałam i zabijałam dla niego. Spytacie dlaczego? Podpisałam z nim pakt. Pakt, który zmienił całe moje życie.
***
 Dwa lata temu miałam ciężki wypadek samochodowy, w którym zginęli moi rodzice. Nie pamiętam kto był winny, kto w kogo wjechał. Obudziłam się w szpitalu a w nogach mojego łóżka stał najprzystojniejszy mężczyzna na całej Ziemi. Czarne oczy wpatrywały się we mnie uważnie. Uśmiechał się ale ten uśmiech nie objął jego oczu. Powiedział mi wtedy, że nie będę mogła chodzić oraz że od roku choruję na raka płuc i gdy się obudzę będę miała 4 miesiące życia. Wtedy nie myślałam co oznaczało zdanie „kiedy się obudzę”. Wpadłam w rozpacz. Nieznajomy przysunął się bezszelestnie do mojej głowy. Zaproponował mi układ. Ja będę dla niego pracować a on da mi zdrowie oraz  kilka zdolności. Wtedy dopiero zrozumiałam że coś jest nie tak.
-Kim jesteś? – zapytałam.
-Tym kogo ludzie boją się najbardziej. Nieliczni we mnie wierzą. Jeszcze mniej osób wie że istnieję naprawdę. Jestem śmiercią. Jestem apokalipsą. Jestem najprawdziwszym Diabłem. – przeraziłam się na te słowa jednak on mówił dalej – Ale mów mi John. Układ jest prosty. Ty po przebudzeniu jesteś zdrowa. Zastanów się czy chcesz tego. Będziesz dla mnie pracować. Wykonywać proste zadania. Dostaniesz strażników, mieszkanie i nową tożsamość. Będziesz mieć wszystko czego zapragniesz. Plus kilka zdolności o których większość ludzi tylko marzy. Niewidzialność, świetny wzrok, idealny słuch i co najważniejsze niezniszczalne zdrowie. Przemyśl moją propozycję.
- Tak. Zgadzam się. - Byłam tak przerażona oraz zrozpaczona moją chorobą, że bez namysłu zgodziłam się na jego warunki.
                On delikatnie pochylił się chwycił moją twarz w dłonie i pocałował mnie. Najpierw delikatnie a potem coraz bardziej namiętnie. Po chwili czułam się jakby wysysał moja duszę. Co bardzo możliwe że robił. Gdy odsunął się ode mnie oboje dyszeliśmy jakbyśmy przebiegli kilka kilometrów. Popatrzył mi w oczy i powiedział :
-Teraz zaśnij. Obudzisz się w nowym mieszkaniu. Pierwsze zadanie będzie na Ciebie czekać. Do zobaczenia.
I zniknął a ja zasnęłam, szczęśliwa że będę zdrowa, nie wiedząc że decyzja o przyjęciu jego propozycji wywróci mój świat do góry nogami.  Po przebudzeniu zobaczyłam piękną sypialnie urządzoną w stylu gotyckim. Na szafce z zegarkiem stała, oparta o wazon, biała koperta z napisem „Felicia 1”. Wyciągnęłam ze środka kartkę na której napisane było:

Dzisiaj dowiedziesz czy jesteś warta mojej propozycji. Zabij Hrabiego Von Frangie . Znajduje się on w Starym Młynie na rogu York Rd i Leake Street. Nie wywiązał się ze swojej obietnicy. Masz 24 godziny.  Jeśli Ty tego nie zrobisz już jutro będziesz siedzieć na wózku.
                                                                                                                             John.

Zabić? Miałam kogoś zabić? Ta myśl przerażała. Przeczytałam jeszcze raz wiadomość. Wiedziałam gdzie znajduje się ten budynek. Nagle usłyszałam chichot dochodzący zza moich pleców. Szybko odwróciłam się i ujrzałam mężczyznę w garniturze który uśmiechał się do mnie.
-Jestem Michael. Jestem Twoim ochroniarzem i telepatą. Mogę pomóc Ci dostać się tam i pokazać kilka chwytów do zabijania. – odwrócił się żeby wyciągnąć coś z szafy i mój wzrok padł na jego tyłek.
-Telepatą?
-Tak. Czytam w myślach. Twoich również. Więc nie myśl o moim tyłku. – zaśmiał się a ja speszona odwróciłam wzrok. – Nie przejmuj się. Czasem jest to męczące że znam każdą zachciankę ludzi. Masz tutaj ubranie a łazienka jest tam – dodał wskazując mi drzwi oraz podając mi ciuchy. Popatrzyłam na siebie i zobaczyłam że jestem naga.
-  O nie. – uciekłam szybko do łazienki. Ubrałam się, związałam moje ognisto rude włosy w kucyk i weszłam z powrotem do pokoju. Zobaczyłam śniadanie leżące na stoliku po prawej stronie. Jajka, bekon i sok z pomarańczy. Szybko je zjadłam i zaczęłam zastanawiać się gdzie jest Michael. W tym samym momencie drzwi po prawej stronie otworzyły się i do pokoju wszedł mój ochroniarz.
-Zjadłaś? Dobrze. Chodźmy do Sali Ćwiczeń.
Sala okazała się ogromnym pomieszczeniem z wysokim sufitem. Wszędzie w około stały przyrządy do wykonywania różnych czynności. Ćwiczyliśmy różne chwyty przez kilka godzin. Biłam się z workami treningowymi, rzucałam nożami i strzelałam z łuku.  W końcu byłam gotowa więc pojechaliśmy do młyna. Tam zabiłam pierwszy raz w swoim życiu. Poszło szybko. Hrabia był niskim i grubym gburem który nawet nie próbował podnieść się z fotela kiedy przyłożyłam mu sztylet do szyi. Moja pierwsza misja była sukcesem. Następne również. Mniej więcej dwa razy na miesiąc dostawałam jakieś zlecenie. W wolnym czasie ćwiczyłam, uczyłam się oraz robiłam zwykłe rzeczy. Ale nic nie mogło równać się z moimi mocami. Mogłam stać się niewidzialna kiedy chciałam. Byłam niezniszczalna. W każdej walce odnosiłam jakieś obrażenia jednak goiły się szybko zazwyczaj na drugi dzień. Byłam zdrowa i posiadałam moce o jakich ludziom się nie śniło. Podobało mi się to. Aż do teraz.
***
Misje nigdy mnie nie przerażały. Ta tak. Stałam trzęsąc się ze strachu. Może dlatego że miałam zabić kogoś o kim nawet nie wiedziałam że istnieję. Kogoś kto jest tak samo straszny jak mój szef. Jego brata bliźniaka. Jeremiego.

3 komentarze:

  1. wow. Kobieto nie wiem skąd masz takie pomysły ale podoba mi się ^^ :D czekam na ciąg dalszy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne! *,* Czekam na kolejne rozdziały. ^^

    Allie

    OdpowiedzUsuń