Ciemność. Tylko tyle
widziałam. Strach. Tylko tyle czułam. Stałam niepewnie, na lekko rozstawionych
nogach, przygotowując się do najważniejszej walki mojego życia. Jestem Felicia
i mam 17 lat. Jestem posłanką diabła. Tak. Tego diabła. Porywałam, torturowałam
i zabijałam dla niego. Spytacie dlaczego? Podpisałam z nim pakt. Pakt, który
zmienił całe moje życie.
***
Dwa lata temu miałam ciężki wypadek
samochodowy, w którym zginęli moi rodzice. Nie pamiętam kto był winny, kto w
kogo wjechał. Obudziłam się w szpitalu a w nogach mojego łóżka stał najprzystojniejszy
mężczyzna na całej Ziemi. Czarne oczy wpatrywały się we mnie uważnie. Uśmiechał
się ale ten uśmiech nie objął jego oczu. Powiedział mi wtedy, że nie będę mogła
chodzić oraz że od roku choruję na raka płuc i gdy się obudzę będę miała 4
miesiące życia. Wtedy nie myślałam co oznaczało zdanie „kiedy się obudzę”. Wpadłam
w rozpacz. Nieznajomy przysunął się bezszelestnie do mojej głowy. Zaproponował
mi układ. Ja będę dla niego pracować a on da mi zdrowie oraz kilka zdolności. Wtedy dopiero zrozumiałam że
coś jest nie tak.
-Kim jesteś? – zapytałam.
-Tym kogo ludzie boją się
najbardziej. Nieliczni we mnie wierzą. Jeszcze mniej osób wie że istnieję
naprawdę. Jestem śmiercią. Jestem apokalipsą. Jestem najprawdziwszym Diabłem. –
przeraziłam się na te słowa jednak on mówił dalej – Ale mów mi John. Układ jest
prosty. Ty po przebudzeniu jesteś zdrowa. Zastanów się czy chcesz tego.
Będziesz dla mnie pracować. Wykonywać proste zadania. Dostaniesz strażników,
mieszkanie i nową tożsamość. Będziesz mieć wszystko czego zapragniesz. Plus
kilka zdolności o których większość ludzi tylko marzy. Niewidzialność, świetny
wzrok, idealny słuch i co najważniejsze niezniszczalne zdrowie. Przemyśl moją
propozycję.
- Tak. Zgadzam się. - Byłam
tak przerażona oraz zrozpaczona moją chorobą, że bez namysłu zgodziłam się na
jego warunki.
On
delikatnie pochylił się chwycił moją twarz w dłonie i pocałował mnie. Najpierw
delikatnie a potem coraz bardziej namiętnie. Po chwili czułam się jakby wysysał
moja duszę. Co bardzo możliwe że robił. Gdy odsunął się ode mnie oboje
dyszeliśmy jakbyśmy przebiegli kilka kilometrów. Popatrzył mi w oczy i
powiedział :
-Teraz zaśnij. Obudzisz się w
nowym mieszkaniu. Pierwsze zadanie będzie na Ciebie czekać. Do zobaczenia.
I zniknął a ja zasnęłam,
szczęśliwa że będę zdrowa, nie wiedząc że decyzja o przyjęciu jego propozycji
wywróci mój świat do góry nogami. Po
przebudzeniu zobaczyłam piękną sypialnie urządzoną w stylu gotyckim. Na szafce
z zegarkiem stała, oparta o wazon, biała koperta z napisem „Felicia 1”.
Wyciągnęłam ze środka kartkę na której napisane było:
Dzisiaj dowiedziesz czy jesteś warta mojej propozycji. Zabij Hrabiego
Von Frangie . Znajduje się on w Starym Młynie na rogu York Rd i Leake Street. Nie
wywiązał się ze swojej obietnicy. Masz 24 godziny. Jeśli Ty tego nie zrobisz już jutro będziesz
siedzieć na wózku.
John.
Zabić? Miałam kogoś zabić? Ta
myśl przerażała. Przeczytałam jeszcze raz wiadomość. Wiedziałam gdzie znajduje
się ten budynek. Nagle usłyszałam chichot dochodzący zza moich pleców. Szybko
odwróciłam się i ujrzałam mężczyznę w garniturze który uśmiechał się do mnie.
-Jestem Michael. Jestem Twoim
ochroniarzem i telepatą. Mogę pomóc Ci dostać się tam i pokazać kilka chwytów
do zabijania. – odwrócił się żeby wyciągnąć coś z szafy i mój wzrok padł na
jego tyłek.
-Telepatą?
-Tak. Czytam w myślach. Twoich
również. Więc nie myśl o moim tyłku. – zaśmiał się a ja speszona odwróciłam wzrok.
– Nie przejmuj się. Czasem jest to męczące że znam każdą zachciankę ludzi. Masz
tutaj ubranie a łazienka jest tam – dodał wskazując mi drzwi oraz podając mi ciuchy.
Popatrzyłam na siebie i zobaczyłam że jestem naga.
- O nie. – uciekłam szybko do łazienki. Ubrałam
się, związałam moje ognisto rude włosy w kucyk i weszłam z powrotem do pokoju. Zobaczyłam
śniadanie leżące na stoliku po prawej stronie. Jajka, bekon i sok z pomarańczy.
Szybko je zjadłam i zaczęłam zastanawiać się gdzie jest Michael. W tym samym
momencie drzwi po prawej stronie otworzyły się i do pokoju wszedł mój
ochroniarz.
-Zjadłaś? Dobrze. Chodźmy do Sali
Ćwiczeń.
Sala okazała się ogromnym pomieszczeniem z wysokim
sufitem. Wszędzie w około stały przyrządy do wykonywania różnych
czynności. Ćwiczyliśmy różne chwyty przez kilka godzin. Biłam się z workami
treningowymi, rzucałam nożami i strzelałam z łuku. W końcu byłam gotowa więc pojechaliśmy do
młyna. Tam zabiłam pierwszy raz w swoim życiu. Poszło szybko. Hrabia był niskim
i grubym gburem który nawet nie próbował podnieść się z fotela kiedy przyłożyłam
mu sztylet do szyi. Moja pierwsza misja była sukcesem. Następne również. Mniej
więcej dwa razy na miesiąc dostawałam jakieś zlecenie. W wolnym czasie ćwiczyłam,
uczyłam się oraz robiłam zwykłe rzeczy. Ale nic nie mogło równać się z moimi
mocami. Mogłam stać się niewidzialna kiedy chciałam. Byłam niezniszczalna. W
każdej walce odnosiłam jakieś obrażenia jednak goiły się szybko zazwyczaj na drugi
dzień. Byłam zdrowa i posiadałam moce o jakich ludziom się nie śniło. Podobało mi się to. Aż do teraz.
***
Misje nigdy mnie nie
przerażały. Ta tak. Stałam trzęsąc się ze strachu. Może dlatego że miałam zabić
kogoś o kim nawet nie wiedziałam że istnieję. Kogoś kto jest tak samo straszny
jak mój szef. Jego brata bliźniaka. Jeremiego.
wow. Kobieto nie wiem skąd masz takie pomysły ale podoba mi się ^^ :D czekam na ciąg dalszy :D
OdpowiedzUsuńMiło mi to słyszeć i juz piszę :P
UsuńŚwietne! *,* Czekam na kolejne rozdziały. ^^
OdpowiedzUsuńAllie